Dzień, przez krótką chwilę, zapowiadał się dość spokojnie. Lekcje normalnie, przerwy bez zmian, żadnych zebrań, żadnych narad.
Okazało się, że ta krótka chwila trwała naprawdę krótko.
- Ty też jedziesz? - Patryk wpadł jak burza do pokoju nauczycielskiego i wycelował swój palec w Martę. - Pomożesz mi ogarnąć Batmana Młodszego?
Okazało się, że ta krótka chwila trwała naprawdę krótko.
- Ty też jedziesz? - Patryk wpadł jak burza do pokoju nauczycielskiego i wycelował swój palec w Martę. - Pomożesz mi ogarnąć Batmana Młodszego?
Marta zamrugała szybko oczami.
- Gdzie jadę? - pytanie wydało jej się najwłaściwszą reakcją. - I po co?
Klara, przysłuchująca się tej wymianie zdań westchnęła teatralnie.
- Patryk, mnie zapytaj - powiedziała z czarującym uśmiechem. - Marta chyba nie wie, o co pytasz.
- Marta jedzie? - Patryk posłusznie zwrócił się z pytaniem do Klary, która natychmiast przestała się uśmiechać. - Wiesz coś?
- Coś tam wiem - burknęła - ale miałeś spytać, czy ja jadę.
- Kiedy wiem, że ty nie jedziesz - zdziwił się wuefista - Dyro mówił, że masz dyżur w świetlicy i zostajesz z tymi, którzy nie jadą. To po co mam pytać?
- Sorze, można sora na chwilę? - głos zza drzwi najpierw wybrzmiał, a potem dopiero ujawnił swoje źródło. Przez szparę w drzwiach zajrzała potargana głowa Batmana Starszego, czyli Gacka z II c. - Sorze, bo ten ... sprawa jest.
- A ty Gacek w prokuraturze pracujesz? - usiłował zażartować wywołany do tablicy Patryk Roztworowski - tam się rozmawia o sprawach.
Uczeń zachichotał.
- Nie, no bo sorze, sor sam zobaczy, sor wyjdzie na chwilę do nas, tutaj.
- A to was jest więcej? - zdziwił się Patryk i ruszył w stronę drzwi - jakaś delegacja?
Przed pokojem nauczycielskim stało kilku uczniów z II c, czyli z klasy Batmana, a z daleka przyglądała się im grupka przypadkowych świadków.
- O co chodzi, chłopcy? Obiad jedliście? Zaraz dzwonek, zdążycie?
- Jedliśmy, sorze - odpowiedź zabrzmiała niemal chórem - my do sora z prośbą.
- Bo ten, bo ta wycieczka... - zabrał głos Gacek - można się jeszcze zapisać?
- O! - ucieszył się Patryk - namyśliliście się? A co to się stało?
- Bo, ehm... - odchrząknął Batman - bo z tymi, co nie jadą, zostaje Te...znaczy się, sorka Wińska. A jak ona zostaje, to na bank zrobi angielski. A jak tak, to my wolimy wycieczkę.

- Sorze, można sora na chwilę? - głos zza drzwi najpierw wybrzmiał, a potem dopiero ujawnił swoje źródło. Przez szparę w drzwiach zajrzała potargana głowa Batmana Starszego, czyli Gacka z II c. - Sorze, bo ten ... sprawa jest.
- A ty Gacek w prokuraturze pracujesz? - usiłował zażartować wywołany do tablicy Patryk Roztworowski - tam się rozmawia o sprawach.
Uczeń zachichotał.
- Nie, no bo sorze, sor sam zobaczy, sor wyjdzie na chwilę do nas, tutaj.
- A to was jest więcej? - zdziwił się Patryk i ruszył w stronę drzwi - jakaś delegacja?
Przed pokojem nauczycielskim stało kilku uczniów z II c, czyli z klasy Batmana, a z daleka przyglądała się im grupka przypadkowych świadków.
- O co chodzi, chłopcy? Obiad jedliście? Zaraz dzwonek, zdążycie?
- Jedliśmy, sorze - odpowiedź zabrzmiała niemal chórem - my do sora z prośbą.
- Bo ten, bo ta wycieczka... - zabrał głos Gacek - można się jeszcze zapisać?
- O! - ucieszył się Patryk - namyśliliście się? A co to się stało?
- Bo, ehm... - odchrząknął Batman - bo z tymi, co nie jadą, zostaje Te...znaczy się, sorka Wińska. A jak ona zostaje, to na bank zrobi angielski. A jak tak, to my wolimy wycieczkę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz