niedziela, 4 listopada 2018

Na co czekasz?

Rozświetlił się mój listopad i rozjaśnił wszystko dookoła. Na cmentarzu tyle zniczy, jakby niebo zrzuciło wszystkie gwiazdy na ziemię. Jasno i ciepło się zrobiło i nawet tak jakby - radośniej, choć to dzień zaduszny, i zaduma, i zamyślenie, i ciszy więcej niż zwykle.
Ale - radośniej.
Szept modlitw znad grobów unosił się wysoko i otulał sobą całe miasto i wszystkich - żyjących tutaj, i Żyjących Tam, już na zawsze.


To taka tajemnica, której jak byśmy nie dotykali, nigdy nie dotkniemy do końca. Wymyka się naszym ludzkim wyobrażeniom, naszemu ziemskiemu spojrzeniu i naszej człowieczej wyobraźni. Nie pojmiemy, póki nie doświadczymy. "Ani oko nie widziało...", więc nie ma co wyciągać najbardziej zmyślnych słów, nie podołamy tej rzeczywistości, bo ona Boża, nie ludzka.
Są tacy, którzy próbują. Wśród nas też znajdzie się co i rusz ktoś, kto zaneguje, zwątpi, zamknie oczy, podkręci muzykę na "głośniej"... 
To nic nie zmieni. Prawda się obroni. Bo jest prawdziwa, a nie złudna, ulotna, efemeryczna.
Jak Życie Wieczne.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Życie nie stoi w miejscu...

  Płomień maleńkiej świecy rozpalał się coraz bardziej. Z początku nieśmiało, a potem coraz odważniej wspinał się po jedwabnym sznureczku, o...